"Ciężko się pogodzić,
gdy nie wiemy o
co chodzi"
(Rosee znów przykro,
notka, notka znów jest)
(Rosee znów przykro,
notka, notka znów jest)
Parę dni później...
Przechodzę tymi samymi alejkami kierując się do nudnej szkoły. Kto wymyślił to coś? Ludzie nawet nie wiedzą jak szkoła rani i niszczy. Dzieci się boją, płaczą i załamują. Kto to wymyślił? Codziennie gdy tylko przypominam se ile razy poleciałam na dno przez osoby ze szkoły. W sumie było by dobrze gdyby nie ludzie. To oni zawsze wszystko niszczą.
Wracając do rzeczywistości, listu od Victoria Secret nadal nie dostałam co oznacza, że bay bay Hollywood i wszystkie wybiegi świata. Miałam racje, po prostu się do tego nie nadaje. Ann pewnie skacze z bananem na ustach, że to ona jest aniołkiem. Aj, co ja będę gadać. Trudno nie leżałam im to skończę z tym. Nie zależy mi na tym.
León dziś zaczyna później więc idę oczywiście sama, Lu przeżywa ciążę, nie wie jak powiedzieć to rodzicom. Sama nie wiem co ja bym w takim momencie robiła. Wracając do Verdasa, ostatnio ciągle nie ma dla mnie czasu. Zaczyna się z kimś spotykać, a ja zaprzyjaźniłam się z Alexem. Mam podejrzenia, że zielonooki chce wrócić do Ann bo coraz częściej się spotykają. Cóż, Alex wcale nie jest taki zły.; o czym myśli V gdy idzie do szkoły.
Kartkówa z matematyki, oczywiście dla mnie to czarna magia. No ludzie, ratunku. Moje życie robi się znów zwykłą rutyną a człowiek na którym najbardziej mi zależy zaczyna mnie wystawiać. Muszę coś z tym zrobić. Muszę z nim iść na zakupy lub na kawę. Co ja gadam. Tak czy siak będzie zajęty czymś innym powie, że w następnym tygodniu lub, że nie ma ochoty i humoru. Olewa mnie tyle mogę powiedzieć. Co do Ann, suka. Aj, muszę skończyć wchodzę do szkoły.
Wzrok ludzi mnie przytłacza a szkolne szatniarki patrzą się na mnie jak na jakiegoś upiora. One zawsze tak patrzą. Jakbym popełniła przestępstwo a one były światkiem. Gdy przebrałam już buty kierowałam się do sali. Wszyscy już stali i czekali na panią. Tak, przychodzę ostatnio z dzwonkiem, czasem się spóźniam. Aj komu to szkodzi, tylko mi -2 punktów do zachowania. Ale mi tragedia.
Dosiadłam się do Lu. Jej oczy były podkrążone a makijaż wyglądał trochę słabo. Strasznie jej współczuje tego co musi przeżywać. Muszę porozmawiać z Fede. Łapie jej zimną rękę i musam moją ciepłą dłonią. Ona się sztucznie uśmiecha i przyciska ją mocniej. Zapowiada się super lekcja hiszpańskiego.
- Wracasz sama?- Pytam cicho Lu. Jest ostatnio bardzo cicha. Gdy patrzy na mnie smutno mocno ją obejmuje. Słyszę jak cicho szlocha. Mi samej chce się płakać. Dziś umawiam się na kawę nie z Verdasem a z Castillo. Czasem zastanawiam się co to za kuzyn. Trochę; chodź w bardzo małym procencie; go rozumiem, lecz uciekać od problemów nie powinien. Może, ale nie w taki sposób.
- Wracam z mamą, jadę do lekarza.- Kwituje i odrywa się ode mnie. Wyciera łzy i znów mocno mnie do siebie przytula.- Odprowadzisz mnie?- Pyta a ja przytakuje. Żadna z nas się nie odzywa, idziemy przytulone do siebie do wyjścia aż do parkingu gdzie stoi jej mama. Gdy dziewczyna widzi Fede szybko się wzdryga i widzę, że zaraz zacznie płakać. Ona szybko całuje mój policzek i biegnie do samochodu. Mogę się przekonać, że się rozpłakała. Chłopak był oparty o jedną z kolumn, które podtrzymują wejście do szkoły. Nigdy nie widziałam, żeby Fede palił skręta, tym bardziej używał jakiś używek. Podchodzę do niego szybko i gdy mam ochotę mocno dać mu w twarz ten otwiera usta, żeby coś powiedzieć. Szybko mu przerywam.
- Co ty robisz?- Wyrywam mu skręta z ręki i zgaszam butem. On tylko się śmieje i nie patrzy w moje oczy. Jest dziwny. Taki suchy i bezwzględny.- Czemu jesteś taki dla mnie i Lu?- Pytam, trudno mogę go zranić.
- Ty nic nie...
- Nie rozumiem? Fede opanuj się, dziewczyna przechodzi traumę a ty ją jeszcze bardziej dołujesz. Może do cholery powiesz mi co się z tobą dzieje?! - Krzyczę mu prosto w twarz.
- Nie dam rady! Violetta ja nie dam rady! Jestem za młody!- Krzyczy i po raz pierwszy przygląda się moim oczom.
- Za młody na dziecko, ale palić możesz...
- Nie jesteś też święta, popijasz i nikt się ciebie nie czepia. Violetta ja nie zdołam dobra, to był jeden numerek, tak Luśka mi się podoba, ale ja nie mogę być ojcem. Mam całe życie przed sobą.- Tak zrobiło mi się przykro, ale to co on mówi jest po prostu głupie i suche.
- Czyli najlepiej jak usunie to dziecko lub najlepiej się podłamie psychicznie i wyskoczy z okna co!?- Wydzieram się a chłopak zaczyna robić się przerażony.- Zrozum, ona cię potrzebuje a ty ją tak po prostu zlewasz. Jesteś w tym momencie chamem i gnojem. Gdybyś ty potrzebował pomocy a osoba, na której ci zależy najbardziej totalnie cię olała było by miło?! No kurwa pomyśl!- Drę się na jego twarz a on spuszcza wzrok. Jest mu wstyd i dobrze.- Pomyśl, przyjdź do mnie jutro to pogadamy. Trzymaj się.- Mówię i odchodzę.
Przechodzę znów tymi samymi alejkami co rano, znów myślę o zbędnych rzeczach. Tyle się pozmieniało, wszystko się zmienia nie życie to ludzie się zmieniają i wszystko niszczą na swej drodze, zwłaszcza innych ludzi. Martwię się Luśką, martwię się po co pojechała do lekarza. Może jej mama coś podejrzewa, nic mi nie mówi jest cicha. W szkole siedzi w kącie a gdy chce do niej podejść uśmiecha się lekko i dalej jest przytłoczona. Fran i Cami pojechały na wymianę dziś powinny wrócić, zastanawiam się nad piżama party dla nas. W końcu jakaś rozrywka, a dawka alkoholu... Chociaż Lu nie może... Kurcze.
Wyjmuje kluczę gdy naglę w skrzynce zauważam list. Szybko otwieram ją i gdy tylko widzę napis VS skaczę jak porąbana. Spokojnie, może to tylko powiadomienie, że przepraszamy ale nie dostałaś się. Uspokój się V.
Z przyjemnością zawiadamiamy Panią Violettę Castillo, że dostała się Pani do Agencji modelek Victoria Secret.(...)
Podskoczyłam z radości i pobiegłam naprzeciwko do domu Leóna. Mocno zapukałam trzy razy a w drzwiach pojawił się León. Wskoczyłam na niego i mocno go objęłam. Chłopak nie oddał odcisku więc oderwałam się i dziwnie się spojrzałam w zielone oczy które wydawały się strasznie smutne i wściekłe.
- Violetta, nie przychodź do mnie, nie kontaktuj się ze mną, nie dzwoń i nie pytaj o co chodzi. Zapomnij o mnie. To co było między nami to był błąd. Nie przychodź do mnie, zapomnij. Jesteśmy od tej pory dla siebie nikim. Nie pytaj, idź do domu i zostaw mnie w spokoju. Cześć.- Mówi i zamyka mi drzwi przed nosem. Nie tak nie będzie się ze mną grać! Pukam i dzwonie w drzwi pana Verdasa. On otwiera i dziwnie się patrzy.
- Wiesz co... Jesteś podłym dupkiem! Jesteś taki jak każdy! Jesteś podły, dlaczego to robisz? Wiedziałam, że kiedyś się zemścisz i będziesz chciał żebym tylko cierpiała....
- Violetta nie pogarszaj sytuacji! Nie możesz po prostu zapomnieć! Nie mów mi co mam robić, po protu zapomnij. Czy to takie trudne!? - Mówi oschle w moją twarz.
- Jesteś jebanym dupkiem! Za kogo ty się masz!- On prycha i znów zamyka drzwi. Patrze jeszcze chwilę na konstrukcje, którą zamkną i nie wiem co powiedzieć. Czy on właśnie... Czułam, że robi mi się słabo a drzwi robią się czarne jak cała okolica. Zeszłam z tarasu i powoli szłam do domu nic nie widząc. Położyłam się przed domem; jezu jak to musi głupio wyglądać. I zamknęłam na chwilę oczy. Gdy je otworzyłam wszystko zaczęło nabierać kolorów a ja szybko wleciałam do domu. Nadal nie jestem w stanie zrozumieć o co chodzi... To jakaś nowela czy co? Dlaczego tak z dnia na dzień o nie wiadomo co chce ze mną... skończyć naszą przyjaźń. To prawda było trudno gdyż wcale nie rozmawialiśmy i nasze kontakty się pogarszały a gdy chciałam je polepszyć on wychodzi mi z takim czymś, za kogo on się ma!
Wchodzę do kuchni i wlewam białego wina Angie do kieliszka. Ostatnio rozstała się z ojcem... Coś tu nie gra... Czy on właśnie ograniczył ze mną kontakt dla tego, że jego ojciec się rozstał z Angie.. Przecież on nie jest taki głupi. Dlaczego... "Zapomnij o mnie" te słowa odpijały mi się przez parę minut w głowie przez co znów zaczęło robić mi się ciemno przed oczami. Kolejny raz, mdleje. Nie proszę... Nie teraz. Słyszę tylko jak kieliszek uderza o ziemie razem ze mną a potem widzę tylko ciemność.
Przejeżdżam dłonią po kajdankach i cicho jęczę. Do pokoju wlatuje jakaś kobieta. Mruczy coś pod nosem przez co nic nie rozumiem.
- Wypuście mnie stąd do cholery jasnej! León! León!- Krzyczy. Poznaje głos kobiety, a bardziej suki. Co tu robi Ann?
- Ann?- Wychlapuje.
- Serio? Z nią! Proszę znaleźć mi chociaż pokój bez nikogo! Proszę plis! Wypuście mnie!- Krzycy i wali w drzwi.
- Próbowałam, serio nie warto.
- Nie gadaj małolato. Zaraz przyjdzie Leóś i mnie stąd zabierze, mówiłam ci już? Jesteśmy razem... jejku jaki on słodki!
- No to super.- Wyjękuje. Oszust i cham. Byłam głupia, myślałam że coś między nami będzie a on tylko się chciał mną zabawić. Jest mi przykro i jestem zła na samą siebie! Jak mogłam się na to wszystko nabrać. Przecież to było widać, widać było! Jestem naiwna. Dobrze, że już umieram. Będzie spokój w końcu.
Do pokoju wchodzi dwóch mężczyzn. Jeden trzyma pistolet, poznaje po twarzy, że to Verdas. Drgam on również gdy tylko mnie zobaczył.
- Wybór należy do ciebie którą uratujesz.- Nie proszę nie. Żartowałam, ja... Nie...
- León...- Powiedziałam cicho.
- Przepraszam.- Powiedział i wycelował spluwę na mnie. Przerażona zamknęłam oczy i odpłynęłam w wieczny sen. To koniec.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Część pierwsza notki xd
Witajcie moi drodzy.
Co ja będę zanudzać... Jak już kiedyś mówiłam gdy nie będzie wystarczająca liczba komentarzy rozdziały będą dodawane rzadziej. Nie chodzi tu, że zależy mi na tryliard komentarzy a na waszej opinii, im więcej komentarzy tym rozdział lepszy. Dlatego prosiłabym by skomentować czymkolwiek ten rozdział. Ja wiem, że teraz weźmiecie mnie za wymuszacza komentarzy lecz jednak gdy nikt nie docenia mojej pracy jest to trochę przykre. Nie jestem zła a smutno mi z tego powodu.
Część druga notki xd
Trochę krótki coo??
Niestety nie wiedziałam jak to wszystko rozpisać :P
Ja wiem, że mnie zabijecie!
Czuje się taka nie dobra :PP
Zapraszam też: Maddy, Mar tynę, Kiciałkę Lil ly oraz Darie V- Lovers do zobaczenia LBA w którym zostałyście nominowane ^^ *Innych też zapraszam xd*
*część druga bardzo krótka xd*
Kocham was, Rosee.
(Proszę skomentuj ten rozdział jak czytasz nawet kropką
to bardzo mnie motywuje oraz uświadamia, że ktoś to czyta)
to bardzo mnie motywuje oraz uświadamia, że ktoś to czyta)
Kolejny rozdział?
20 komentarzy.







